Gazeta Wyborcza pisze o strasznym przypadku hodowania psów w skandalicznych warunkach. Hodowla w Cisie pod Warszawą doczekała się w końcu najazdu Straży dla Zwierząt przy asyście policji.
Było tam około setki psów. Klatki z yorkami na mrozie, inne ustawione piętrowo w szopie, jedna żarówka za całe oświetlenie. Psy chore: tyfus, nosówka, robaki, wychłodzenie, wycieńczenie, odwodnienie. Połamane palce od stania na siatce, z której zrobiona była podłoga klatek. Cztery szczeniaki husky umarły nam na rękach - opowiada Zbigniew Gruda, rzecznik Straży dla Zwierząt.
Z tego obozu dla zwierząt wywieziono 94 psy ponad 20 ras.
Dobrą wiadomością jest fakt, że właściciel tej pseudo hodowli może odpowiedzieć nie tylko za trzymanie zwierząt w niehumanitarnych warunkach, ale i fałszerstwo. Sprzedając psy wystawiał im bowiem podrobione książeczki zdrowia. Dobre jest to o tyle, że umożliwia prokuraturze zasądzenie surowszego wyroku.
O miejscu strażnicy dowiedzieli się od jednego z klientów.
Pamiętajcie by zawsze zwracać uwagę na miejsca, w których kupujecie zwierzęta i zgłaszać podobne przypadki. |